|
Mapa okolic Bieguna Północnego |
Zawsze ciągnęło mnie na koniec świata... Był rok 1991. Początkowo na Spitsbergen chciałem pojechać jako turysta. I właśnie zimą, żeby zobaczyć
noc polarną, znaleźć się w tamtejszym klimacie, po prostu spędzić tam kilka dni. Pomyślałem sobie jednak, że wrażenia
można by zwielokrotnić dzięki występom artystycznym (przed wyjazdem nie wiedziałem jeszcze, że będzie ich kilka). Nawiązałem
więc kontakt z pastorem parafii w Longyearbyen z pozytywnym skutkiem. Udało mi się jakoś namówić żonę (wtedy jeszcze
narzeczoną) do tej wyprawy, choć nie było łatwo. Wiadomo: koszty, "a po co ci to", itd. A więc jedziemy!
W tym czasie mieszkałem już w Finlandii, było nam więc "trochę" bliżej niż z Polski. Podróż
lotnicza ze Sztokholmu z przesiadkami w Oslo i Tromsö trwała około pięciu godzin. Svalbard obsługują zarówno linie
lotnicze SAS, choć w tym czasie tylko dwa razy w tygodniu, jak i norweska spółka Braathens SAFE, codziennie. Ostatni
odcinek Tromsö - Longyearbyen, ok. 900 km, pokonuje się w półtorej godziny. Na miejsce dotarliśmy w środku nocy, o
1.30. I tak oto znaleźliśmy się na 78 st. szerokości północnej, zaledwie 1200 km od bieguna. Nawet nie było tak zimno
jak na grudzień, około zera. Po zakwaterowaniu w domu noclegowym Nybyen nadszedł czas na odpoczynek.
W tej niewielkiej osadzie, jaką jest Longyearbyen, mieszka około 1400 Norwegów, wszyscy tymczasowo,
utrzymując się głównie z pracy w tamtejszych kopalniach węgla kamiennego oraz rybołówstwa. Nikt nie ma stałego
zameldowania. Ze względu na uciążliwe warunki klimatyczne po kilku latach wyjeżdża się stamtąd do pozostawionych na lądzie
stałym rodzin. Pobliski Barentsburg i Pyramiden zamieszkują Rosjanie i Ukraińcy w ilości około 900 osób. Złoża węgla
kamiennego eksploatowane są przez obydwa kraje na podstawie umowy międzynarodowej. Krajobraz Svalbardu to góry i wyżyny,
strome wybrzeża z licznymi zatokami fiordowymi. Najwyższy szczyt to Newtontopp (Góra Newtona), 1717 m npm. Noc polarna
trwa mniej więcej od połowy listopada do połowy marca. Zanotowane skrajne temperatury w ciągu ostatnich dwudziestu lat to
-36 st. i +14 st. Na Spitsbergenie znajdują się stacje naukowe, w tym Polska Stacja Polarna Hornsund. Polecam
też obejrzeć stronę oficjalną Svalbardu www.svalbard.com Publikowane wykresy temperatury, kierunku i siły wiatru, wilgotności i ciśnienia powietrza pochodzą
ze stacji meteorologicznej w Adventdalen, 4 km od Longyearbyen i są stale uaktualniane.
Na drugi dzień, 7 grudnia, po wyjściu z budynku uderzyła nas niesamowita cisza i pustka wokół oraz oczywiście
totalna ciemność. Po śniadaniu w Café Busen, 2 km pieszo od hotelu, poszlimy do kościółka, żeby przygotować się do
koncertu. Miał się on odbyć w południe. W drodze zastanawiałem się, ile to osób może przyjść na ten koncert. Przyszły
cztery. Po południu mieliśmy wspólnie z żoną wystąpić w tamtejszym domu kultury Huset w przedstawieniu dla dzieci. W
międzyczasie pogoda nagle się pogorszyła. Zerwał się silny wiatr i zaczęło porządnie lać. Zostaliśmy na szczęście
podwiezieni samochodem przez pastora. Dom kultury, dość pokaźny i okazały, służy również jako kino, miejsce zebrań i
spotkań. Na przedstawieniu było dużo więcej ludzi niż w kościele. Do domu przyszło nam iść 2 km pieszo i było to
prawdziwe wydarzenie! Wichura uniemożliwiała utrzymanie się na nogach. W szczerym polu walczyliśmy przed zepchnięciem z
drogi przez wiatr. Przewracaliśmy się kilkakrotnie i w końcu cudem dotarliśmy do domu.
Niesamowite wrażenie zrobiło na nas zjawisko nocy polarnej. Żeby sobie to uzmysłowić dobrze jest skojarzyć
jakiś fakt, który ma miejsce tylko w dzień, najlepiej w południe, i pomyśleć, że właśnie w tym czasie panuje
absolutna ciemność! Wiadomo, jakie wrażenie robi na nas całkowite zaćmienie Słońca, choć to nie to samo, co noc
polarna. Ja będąc na Spitsbergenie, o godzinie 12.00 pomyślałem akurat o hejnale z Wieży Mariackiej, który właśnie w
tej chwili słychać w Polsce. Czy może być lepsze skojarzenie? A tam noc, ciemno! I ta przejmująca cisza...
W niedzielę rano - wstyd się przyznać - zadzwoniliśmy po... taksówkę (jest ich tam aż cztery!), żeby
się dostać na mszę do kościółka. Po wczorajszym "spacerze" nie mieliśmy już odwagi ani ochoty chodzić
pieszo, w dodatku pogoda znowu była niepewna. Po mszy pastor zaprosił nas na kawę, a następnie zabrał na wycieczkę
samochodem po okolicach. Już po paru minutach jazdy, gdy oddaliliśmy się nieco od Longyearbyen, zrobiło się zupełnie
ciemno i pusto. Jechaliśmy koleinami po ubitym śniegu, w kierunku pobliskich kopalni węgla. W drodze opowiadał nam
pastor, że na Wyspie Niedźwiedziej, która leży mniej więcej w połowie drogi między stałym lądem a Longyearbyen,
czyli około 500 km drogi, mieszka 11 osób. Co roku odwiedza on ich po kolędzie, przylatując helikopterem i przywozi przy
okazji całoroczną pocztę i prasę. Ludzie ci żyją w niewyobrażalny dla nas sposób. Nie mają poczucia czasu, żywią
się upolowanym mięsem i rybami. Czują się jednak dobrze i nie myślą o powrocie do cywilizacji. Broń posiadają prawie
wszyscy mieszkańcy Svalbardu z uwagi na niedźwiedzie polarne, które podchodzą czasem do zabudowań. A propos niedźwiedzi,
na Spitsbergenie nie ma... cmentarza, co może nie jest aż tak bardzo dziwne, jeśli się trochę zastanowić.
Po powrocie z wycieczki czekał mnie jeszcze jeden występ. Wieczorem grałem na pianinie w restauracji, w tym
samym budynku, co dom kultury Huset. Muzykę rozrywkową uprawiam bowiem również od wielu lat, grywając na zamówienie
przy różnych okazjach i okolicznościach. Potem był obiad, jako zapłata (jedyna zresztą) za wszystko. Kolejny dzień się
kończył, a nazajutrz czekał nas już powrót do domu.
Dokładnie naprzeciwko naszego schroniska Nybyen znajdował się sklep i nie byłoby może w tym nic dziwnego,
gdyby nie "Verdens nordligste tax free shop", najdalej na północ położony sklep wolnocłowy na świecie. Taki
dawny polski Pewex z tą różnicą, że wybór towarów dużo większy. Ceny nawet o połowę niższe niż w Norwegii, a
wszystkie karty kredytowe są honorowane. Kupiliśmy sobie trochę pamiątek oraz certyfikat pobytu, potwierdzony następnie
na miejscu. Mało kto wie, że zatrudnieni na Spitsbergenie płacą tylko symboliczny podatek od dochodów (3-4%) a i zarobki
są odpowiednie do tamtejszych warunków. Mimo to nie chciałbym tam mieszkać i pracować.
Po tych zaledwie kilku dniach w ciemności i zimnie zatęskniliśmy za słońcem. Nazajutrz, w poniedziałek o
czwartej nad ranem, z niecierpliwością czekaliśmy przed schroniskiem na taksówkę na lotnisko. Było bardzo zimno. Czasu
niewiele. Obawialiśmy się, czy zdążymy na samolot. Taksówka jednak przyjechała! W drodze do Oslo zobaczyliśmy ponownie
słońce...
Zdjęcia pochodzą z publikacji Braathens SAFE, Store Norske Spitsbergen
Kulkompani, Norsk Polarinstitutt, Märty Söderholm oraz własne.
|
|
Lotnisko w Longyearbyen |
|
|
Mapa okolic Longyearbyen |
|
|
Krajobraz polarny |
|
|
Plan okolic Longyearbyen |
|
|
Kościół w Longyearbyen |
|
|
Organy |
|
|
Po spacerze |
|
|
Lato polarne |
|
|
Niedźwiedź polarny |
|
|
Terminal lotniczy w Longyearbyen |
|
|
Stąd wszędzie daleko... |